Marzec w pięciu punktach, czyli co czytać na kwarantannie

4/14/2021

Z lekkim opóźnieniem wpadamy z naszą marcową piątką, podsuwając wam pomysły na pandemiczne popołudnia. Tym bardziej przydatne, że utknęliśmy w połowie kwietnia z wiosennymi planami przysypanymi śniegiem, który dużo bardziej cieszyłby nas w grudniu. Mamy dla Was trzy książki - o Skandynawii, architekturze, zmienności świata i literaturze, a także podcast i niegłupią komedię. Wszystko to, co ratowało nas w marcu.


Marzec dał nam nieźle popalić. W naszym przypadku powiedzenie w marcu jak w garncu jeszcze lepiej niż do pogody pasowało do zamieszania, które miesiąc ten wprowadził w nasze życia. Kinga większość czasu spędziła chora, mimowolnie zamieniając plany urlopowe na walkę z koronawirusem, natomiast myśli Angeliki zajmowała głównie praca, w której wyjątkowo dużo się działo. Mimo wszystko udało się nam trafić na kilka ciekawych pozycji, które warto zobaczyć, przeczytać lub odsłuchać. Choć jak się okazuje, w marcu głównie czytałyśmy.

Sokół z masłem orzechowym - HBO GO


A: W weekend najczęściej mamy ochotę z moim chłopakiem obejrzeć komedię - takie odstresowanie po całym tygodniu pracy. I się zaczyna... Przeszukiwanie rankingów Filmweb, HBO Go, Netflix i po 20 minutach pada hasło Włączmy pierwsze lepsze, najwyżej zmienimy. Tym razem padło na Sokół z masłem orzechowym, przyznacie, że tytuł jest intrygujący. Komedia przygodowa, a w obsadzie m.in. Shia LaBeouf - zapowiada się ciekawie. Cóż było nawet lepiej niż ciekawie. To taki ciepły film komediowy, może i trochę naiwny, ale pokrzepiający i nastrajający pozytywnie. Opowiada o Zaku, chłopcu dotkniętym zespołem Downa, który ucieka z domu opieki, aby spełnić swoje marzenie o zostaniu adeptem szkoły wrestlingu. Na swojej drodze przypadkiem spotyka Taylera (Shia LaBeouf), który pomaga mu w realizacji celu. To bardzo ogólny opis filmu, który przepełniony jest nienachalnego humoru, szczerych rozmów oraz tolerancji i zwykłej życzliwości. Polecam każdemu, ot na dodanie otuchy i poprawę samopoczucia.

Szwedzi. Ciepło na północy - Katarzyna Molęda

A: To, że interesuje mnie Skandynawia, od krajobrazu po kulturę, to żadna nowość. Książkę Szwedzi. Ciepło na Północy dostałam w prezencie kilka lat temu i, nie wiem czemu, przeczytałam ją dopiero teraz. Pełna jest ciekawostek o codziennym życiu w Szwecji, kulturze, podejściu do życia, ustroju i nawykach. Pozornie podzielona jest na rozdziały. Dlaczego pozornie? Bo przejścia pomiędzy kolejnymi tematami są bardzo płynne, opowieść o służbie zdrowia krótką anegdotą przeskakuje do szkolnictwa. I sama nie wiem, czy bardziej zachwycały mnie te wszystkie ciekawostki, czy sposób pisania Katarzyny Molędy. Czytanie było prawdziwą przyjemnością, nie sądziłam, że literatura faktu może być tak wciągająca. Książkę polecam nie tylko miłośnikom Szwecji i podróżnikom, ale wszystkim, którzy lubią poznawać podejście do życia w innych krajach. 

Dział Zagraniczny - Spotify

A: W marcu postanowiłam uprzyjemnić sobie ćwiczenia i bieganie słuchaniem podcastów. A właściwie jednym, na który trafiłam przypadkiem na Spotify - Dział Zagraniczny. Prowadzony jest przez dziennikarza Macieja Okraszewskiego, który opowiada o wydarzeniach z zagranicy, o których nie usłyszymy w codziennych programach informacyjnych i nie przeczytamy na pierwszych stronach gazet. Sam twierdzi, że porusza tematy, które polskiego czytelnika nie interesują, a jednak jego podcasty są jednymi z najpopularniejszych w naszym kraju. Nagrania są bardzo interesujące, czasami są w formie wywiadów, innym razem są opowieścią samego autora. Aktualnie na kanale są już 73 odcinki, nie przesłuchałam jeszcze wszystkich, ale niektórych (np. tego o włoskiej mafii) słuchałam dwukrotnie. Polecam gorąco podczas ćwiczeń, biegania, spaceru, domowych obowiązków, w podróży samochodem i kiedy tylko chcecie. 

Czuły narrator - Olga Tokarczuk


K:
Marzec nie był dla mnie spełnieniem marzeń. Zamiast wyczekiwanego urlopu przyszło mi spędzić trzy tygodnie w domu, w tym jeden w łóżku z gorączką. Dało mi to jednak trochę czasu, żeby zajrzeć do książek, które już i tak zbyt długo kurzyły się na półkach. Jedną z nich był Czuły narrator Olgi Tokarczuk. To, że jest ona zbiorem esejów i wykładów autorki, ułatwiało mi odpowiednie dozowanie treści do aktualnego stanu zdrowia. Poza formą idealnie dopasowaną do moich ówczesnych możliwości stanowiła dla mnie, a właściwie nadal stanowi, źródło inspirujących treści i punkt startowy do snucia przemyśleń i rozmów. Olga Tokarczuk idealnie opisuje, jak dzisiejszy świat jednocześnie skurczył się, nie pozostawiając nam pola do odkrywania, a jednocześnie rozszerzył o miliony kilometrów wirtualnych sieci, które wydają się nie do ogarnięcia. Opowiada o podróżowaniu, pogłębiającym się różnicom między pokoleniami i zbliżającym się rychłym końcu czytelnictwa. Snuje interesujące opowieści i wyciąga trafne wnioski, przeplatając fakty literacką fikcją. Odkrywa przed czytelnikami świat swoich bohaterów, opowiadając skąd się wyłaniają i gdzie kończą wraz z końcem powieści, a także opowiada o roli narratora. Mimo że niektóre eseje przeczytałam więcej niż raz, kartkując książkę podczas pisania recenzji, wciąż znajduję wątki, do których warto wrócić. Jeśli jeszcze nie czytaliście, nadróbcie koniecznie.

Cztery ściany i dach - Reinier de Graaf 

K: Jak pokazuje i ten przykład, w chorobie najbardziej ceniłam sobie krótkie formy. Wynikało to z tego, że mogłam je idealnie wpleść między drzemki i prośby o selfie wysyłane przez kwarantannową apkę. Patrząc przelotnie na tę książkę można mieć oczywiście wrażenie, że nie wiem, o czym mówię, gdyż jak przystało na książkę o architekturze, jest ona prawdziwą cegłą. Cegłę tą można jednak łatwo podzielić na mniejsze części, gdyż składa się z esejów, które, jak mówi sam autor, można czytać stopniowo, na wyrywki, w całości lub poprzestając na wybranych tekstach. Ale bardziej interesujące od tego jak Reinier de Graaf rekomenduje czytać swoją książkę, jest to, o czym w niej pisze. A pisze w niej o architekturze, skupiając się głównie na zawodzie architekta. Sypie w niej anegdotami, nawiązuje do historii, obala mity wszechmocnego architekta, który panuje nad wszystkim i od którego wszystko zależy. Tworzy przy tym tragikomiczny obraz architektonicznego świata. Trzeba jednak mieć na uwadze, że w dużej mierze śmieje się sam z siebie, bo przecież sam również jest przedstawicielem tego zawodu. Polecam zajrzeć, nie tylko architektom :)

Mamy nadzieję, że udało nam się podsunąć wam nieco interesujących treści. Jeśli chcecie, podzielcie się z nami tym, co was zaciekawiło w ostatnim czasie.

Do następnego razu,
Kinga i Angelika

You Might Also Like

0 komentarze