Invisible women - czy to prawda, że dizajn pomija kobiety?

6/02/2020

Dyrektorka, architektka, dizajnerka. Albo szpieżka, która wywołała emocje na niejednym forum feministycznym, językowym, czy też poszukiwaczy spiskowych teorii. Szpiegini może. Tfu! Jeszcze gorzej! Czy jest sens tak męczyć się z żeńskimi formami? I po co wspominać o nich w tekście o dizajnie? Przekonajmy się. Być może kilka faktów was zadziwi, zaintryguje, a może nawet... zirytuje. Szczerze mówiąc mam taką nadzieję ;)


Kobiece końcówki w nazwach zawodów wciąż wzbudzają niemałe emocje i są elementem swoistej wojny słownej. Powiem szczerze i bez owijania w bawełnę, że do niedawna dla mnie może nawet bardziej śmiesznej niż potrzebnej. Takiej, której rezultatem może być co najwyżej kontuzja języka. No bo weźmy taką psycholożkę. Albo architektkę. Wypowiedzcie sobie to kilka razy pod rząd. Myślę, że wyczuwacie co mam na myśli. Ale okazuje się, że kwestia ta daleka jest od śmieszności. A trudność nie leży tylko w artykulacji. Bo język wpływa na sposób myślenia. A sposób myślenia na projektowanie. I tak dochodzimy do sedna sprawy. Czy dizajn dyskryminuje kobiety? A jeśli tak to dlaczego?

Mistrzynie drugiego planu

Nie oszukujmy się. My dziewczyny dobrze wiemy, że przez tysiąclecia byłyśmy raczej bohaterkami drugoplanowymi. Wiele spraw się utrwaliło, a do historii i statystyki weszli głównie mężczyźni. I tu jest pies pogrzebany. Caroline Criado-Perez w książce Invisible Women: Exposing Data Bias in a World Designed for Men zgrabnie udowadnia, podając przy tym mnóstwo przykładów, że brakuje o nas (kobietach) danych, a słowa Simone de Beauvoir z 1949 roku dalej pozostają aktualne. A leciało to mniej więcej tak: ludzkość jest rodzaju męskiego, a mężczyzna określa kobietę nie jako taką, ale w relacji do niego samego. A skoro kobieta to tylko taka zmodyfikowana wersja mężczyzny (dzięki za żebro Adamie), to tworzenie kolejnych rubryk w tabelkach, zbieranie opinii i robienie badań wydaje się zbędne. Człowiek to człowiek, prawda? Ale klika faktów potwierdza, że takie myślenie jest błędne. I one czasami są tak oczywiste, że kiedy sobie o tym uświadamiamy, cała optyka się zmienia.


Uniwersalne znaczy męskie

Weźmy na przykład kwestię, którą Perez określa jako the defoult male. To takie domyślne ustawienia świata i naszego mózgu, które sprawiają, że to mężczyzna staje się punktem wyjścia i wszelkiego odniesienia. Tym sposobem takie z pozoru neutralne słowa jak człowiek czy powiedzmy użytkownik, w pierwszej kolejności nasuwają nam na myśl męską wersję każdego z nich. A skoro taką sztuczkę robi nam nasz mózg, to odbija się to na jego wytworach. To bardzo denerwujące, bo słownik w moim telefonie długo nie mógł zaakceptować faktu, że NIE jestem mężczyzną i wytrwale podpowiadał mi, że coś zrobiłem, przyniosłem lub wymyśliłem. I to jest niestety krzywdzące. Nie chodzi tu jednak tylko o krzywdzenie kobiecej dumy, ale w skrajnych przypadkach jej śmierć (nie dumy, a kobiety i wcale nie przesadzam, jestem śmiertelnie poważna i myślę, że Caroline też, kiedy pisze o ignorowaniu kobiet w crash testach). 

Brak danych = brak bezpieczeństwa

No własnie, crash testy to chyba jeden z najdobitniejszych przykładów na to, że brak danych i pomijanie różnic anatomicznych spowodowane uznawaniem cech męskich za uniwersalne potrafi bardzo zaszkodzić kobietom. Caroline Criado-Perez pisze o tym, że od samego początku samochody były produkowane dla mężczyzn, a manekiny używane w crash testach miały odpowiadać budową przeciętnemu przedstawicielowi tej właśnie płci. Kiedy w końcu zdecydowano się wprowadzić żeński odpowiednik manekina, jedyne czego dokonano to zmiana jego wysokości i wagi. Parametry takie jak biodra, ilość tkanki tłuszczowej, czy układ kręgosłupa zostały totalnie pominięte. Tym bardziej nie zdziwi fakt, że zmian w ciele kobiety będącej w ciąży w ogóle nie analizowano. Poza tym żeńską wersję manekinów wykorzystywano wyłącznie na siedzeniu pasażera, co sprawiało, że nie badano obrażeń i zagrożenia życia kobiety siedzącej na fotelu kierowcy. Nie wiem czy w 2020 roku coś się zmieniło, ale znamienne jest to, że w 2019 roku kiedy książka została wydana, mogliśmy przeczytać, że Astrid Linder pracuje nad pierwszym pełnoprawnym kobiecym manekinem, który będzie posiadał charakterystyczne dla płci cechy. Zważając na to, że pierwszy manekin powstał w latach 50. zeszłego wieku, długo trzeba było czekać na to aż ktoś uzna, że bezpieczeństwo kobiety jest warte uwagi. Tym bardziej, że jak wskazuje autorka, kobiety są o 47% bardziej narażone na to, że zostaną poważnie ranne w wypadku.


Jak się zapewne domyślacie nie jest to jedyny przykład, kiedy projektanci zapominają o kobietach. Zwiększające się wciąż wymiary telefonów zupełnie nie uwzględniają możliwości kobiecej dłoni, która nie jest w stanie stabilnie utrzymać i obsługiwać coraz większych modeli flagowców. Podobne doświadczenie mam z padami do konsoli. Moja dłoń nie jest w stanie wygodnie dosięgnąć przycisków, więc zawsze jestem na straconej pozycji. Stąd wcale nie dziwi fakt, że kobiety częściej upuszczają smartfony lub odczuwają dyskomfort związany z nadwyrężaniem dłoni, ostatecznie będąc technologicznie wykluczane. A skoro jesteśmy już przy dłoniach, to wyobraźcie sobie, że pianistki są o 50% bardziej narażone na ból i kontuzje, w tym, jak podaje jedno z badań 78% kobiet w porównaniu z 47% mężczyzn cierpi na zespół cieśni nadgarstka. Nic dziwnego, układ klawiatury i jej wymiary dużo bardziej sprzyjają męskim dłoniom, które są w stanie objąć większe i trudniejsze akordy, bez zbędnego kombinowania.

To tylko niektóre z przykładów, które wpływają na komfort życia kobiet. Oburzające jest jednak to, że często jedyne zmiany, które wprowadza się z myślą o kobietach to kolor i inne estetyczne drobnostki, które nota bene mają nieproporcjonalny wpływ na cenę. Wydaje się więc, że kwestia pomijania kobiet w projektowaniu jest jasna i wciąż otwarta. Pytanie tylko kiedy nadejdzie czas, że będzie się nas traktowało nie jako mniejszość, a drugą, równie ważną część społeczeństwa. 

Do następnego razu,
Kinga 

PS. Osobną sprawą jest np. projektowanie miast i zarządzanie nimi, czego nie wcisnę już w tym wpisie, ale do czego postaram się wrócić w przyszłości. Stay tuned.

You Might Also Like

0 komentarze