Plopp, mebel czy rzeźba?

11/11/2019

Właśnie skończyłam czytać świetną książkę "Meblościanka z pikasami", która zupełnie zmieniła moje spojrzenie na urządzanie wnętrz. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak ogromny wpływ na nasze poczucie estetyki ma dom i wnętrza, w jakich dorastamy. Krzesła, szafy, tkaniny, czy porcelana - zwykłe, codzienne rzeczy, które wspominamy z sentymentem, i które tak mocno nas ukształtowały. To właśnie one niejako decydują o tym, czy w dorosłym życiu zwracamy uwagę na wysoką jakość i rzemiosło, czy też są to dla nas sprawy drugo-, czy trzeciorzędne. Mimo tego wstępu nie mam zamiaru recenzować książki (którą naprawdę gorąco wam polecam). Dzięki niej jednak wpadłam na pomysł przedstawienia wam kolejnej ikony designu – stołka Plopp, zaprojektowanego przez Oskara Ziętę.

Zanim przejdę do konkretów, wyjaśnię jaki związek ma stołek Plopp z przytoczoną książką. Otóż autor owego stołka to jeden z jej bohaterów. Oskar Zięta. Człowiek, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych, i który postanowił nadmuchać stal. Efektem jego pracy jest zaskakujący pod wieloma względami Plopp. I o tym chcę dzisiaj opowiedzieć więcej. Ale zanim konkrety, podrzucę wam jeszcze ciekawostkę (co do kształtowania wrażliwości estetycznej od najmłodszych lat). W wywiadzie z Oskarem Ziętą przeczytałam, że jego córki są przekonane, że ten stołek to standardowe wyposażenie każdego domu i widnieje na wszystkich ich dziecięcych rysunkach. No, teraz już mogę zaczynać. Zapraszam na kolejną polską ikonę designu.

Plopp stworzony przy użyciu technologii FiDU

Plopp, czyli Polski Ludowy Obiekt Pompowany Powietrzem to efekt wielu lat pracy nad technologią FiDU (Freie Innendruck Umformung) polegającą na formowaniu dwóch szczelnie zespawanych cienkich kawałków blachy ciśnieniem wewnętrznym. Dzięki temu Plopp waży niespełna 3 kg, a ma wytrzymałość ponad dwóch ton! Oznacza to, że mógłby na nim usiąść dorosły hipopotam. Pierwszy raz został zaprezentowany w 2007 roku na Targach w Mediolanie, a już rok później został laureatem prestiżowej nagrody Red Dot Design. 


Nie wiem, czy ten słynny stołek to bardziej mebel, czy rzeźba. To chyba coś pomiędzy. Nawet sam projektant twierdzi, że można na nim "przycupnąć" na chwilę, ale nie siedzieć, bo jest niewygodny. Z pewnością jednak robi wrażenie i jest ciekawym gadżetem we wnętrzu, obok którego nikt nie przejdzie obojętnie. Cena w zależności od użytych materiałów wynosi od 1300 do 7000,- Występuje w wielu kolorach i czterech rozmiarach do wyboru.


Plopp Oskara Zięty

Stołek był dopiero początkiem zabawy z nową technologią. Projektant ma na swoim koncie również większe rzeźby z wykorzystaniem FiDU. Na zamówienie miasta na Wyspie Daliowej we Wrocławiu powstała NAWA. Lekka konstrukcja stworzona z 35 napompowanych stalowych łuków układających się w coś na kształt bramy czy tunelu. Miałam okazję zobaczyć ja na żywo i przyznam, że robi wrażenie. Szczególnie wieczorem, kiedy odbijają się od niej światła miasta.



Stołek, jak i wszystkie meble i przedmioty Zieta Prozessdesign tworzone są z polerowanej stali, miedzi oraz aluminium. Jednak pompowanie stali to nie jedyna technologia wykorzystywana przez Oskara Ziętę. Hot Pin (jak nazywa się kolejna metoda) to również formowanie stali ciśnieniem wewnętrznym, ale tym razem przedmiot ulega autodeformacji. Mówiąc wprost, można sobie upiec np. wieszak. W jaki sposób? Dostajemy płaski kawałek metalu wypełniony kilkoma kroplami specjalnej mikstury, wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni, a po chwili dostajemy gotowy, świeżo wypieczony wieszak. Czysta abstrakcja! Nie wiem jak wy, ale ja bardzo bym chciała upiec sobie design w piekarniku. Cena to 180,-


HOT PIN
Miało być o samym stołku Plopp, ale, jak widać, całe Zieta Prozessdesign zasługuje na uwagę. Ciekawią mnie innowacyjne technologie i zaskakujące formy. Kupilibyście pompowane stalowe meble lub dodatki do swoich wnętrz? I szczerze, kto jeszcze chciałby sobie upiec wieszak (gdzieś pomiędzy szarlotką a zapiekankami)? 


Do następnego!
Angelika

You Might Also Like

0 komentarze