Miejska wyspa ciepła - co to jest i dlaczego na niej nie odpoczniesz?

10/15/2019

Kiedy za oknem pogoda nie zachęca do niczego, wszystkie zjawiska z ciepłem w nazwie wydają się jakieś takie bardziej przyjazne. Ale nie dajcie się zwieść! Miejska wyspa ciepła to nic dobrego, tym bardziej, że coraz cieplejsze lata i tak mocno dają nam w kość.


Z jednej strony promujemy mieszkanie w miastach zwartych, o dużym zagęszczeniu jako bardziej ekologiczne i ekonomiczne, z drugiej jednak wysokie budynki i mocno wybrukowane przestrzenie  powodują, że miasta są przegrzane, a mieszkanie w nich staje się uciążliwe. Szczególnie mocno odczuwamy to latem, kiedy po ciężkim dniu nie jesteśmy w stanie się wyspać, bo temperatura za oknem wcale się nie obniża i nawet otwarcie wszystkich okien niewiele pomaga. Jak żyć, co wybrać, co mają z tym wszystkim wspólnego miejskie wyspy ciepła i co z nimi robić? 

Zacznijmy od tego czym są te wyspy i czy warto od razu zwijać się na przedmieścia 

Miejskie wyspy ciepła to przestrzenie w miastach, w obrębie których temperatura jest nawet o kilka stopni wyższa niż na terenach podmiejskich czy okolicznych wsiach. Dzieje się tak m.in. ze względu na gęsto rozmieszczone wysokie budynki, nadmiar betonu i asfaltu, brak zieleni oraz masowe używanie urządzeń chłodzących i grzewczych. Przybliżając nieco temat, bardzo wysokie budynki blokują możliwość przewietrzania, duża ilość materiałów takich jak asfalt czy beton pochłania promieniowanie słoneczne zamiast je odbijać, oddając następnie ciepło w nocy i utrudniając spanie, a urządzenia chłodzące i grzewcze dodatkowo produkują ciepło, którego i tak mamy już dosyć. To wszystko prowadzi do tego, że upały stają się nie do zniesienia, a my próbujemy wydrzeć dla siebie choć fragment cienia, ukryć się w mysiej dziurze lub... zupełnie bez potrzeby idziemy na zakupy, gdzie możemy posiedzieć w miłym chłodzie (choć mówiąc szczerze chłód klimatyzatora wcale do takich przyjemnych nie należy). 

A wystarczyłoby pomyśleć o zazielenianiu

Wspominałam już wcześniej, że zieleń w miastach jest nieoceniona. Nie tylko obniża temperaturę, ale na dodatek minimalizuje ryzyko występowania podtopień. Dlatego powinniśmy bardziej ją doceniać i wpuszczać gdzie tylko się da. Tymczasem często w wyniku źle pojętej rewitalizacji, zieleńce w Polsce zamieniają się w betonowe pustynie z ławkami, na których nikt nie chce siedzieć, wiedząc, że następstwa mogłyby być podobne do tego, co dzieje się z jajkiem po wbiciu na patelnię. Zamiast tych wątpliwych praktyk, powinniśmy zazieleniać podwórka, sadzić drzewa, a w miejscach gdzie przestrzeń jest wykorzystana do cna przez budynki, wykorzystywać ściany i dachy do urządzania na nich ogrodów, co oprócz zwiększania jakości życia, serio wygląda super! 

Zielona ściana w Lizbonie
Uwielbiam również takie inicjatywy jak "Plac na glanc" (Katowice) czy "Podbijamy podwórka" (Warszawa), gdzie w wyniku współpracy z mieszkańcami, podwórka z klepisk zmieniają się w zielone oazy, w których aż chce się spędzać czas. To się nazywa rewitalizacja, a nie jakieś tam betonowe place... Na świecie obserwuję również rozwijający się trend zakładania ogrodów społecznych (o których pisałam TUTAJ) i pasiek, które powstają nawet na dachach. To tylko niektóre możliwości, a wszystkie takie inspirujące i uprzyjemniające życie w mieście.    


Jedna z dziewięciu realizacji w projekcie "Plac na glanc", Źródło: Plac na glanc

Zieleń współgra z niebieskim

Ale zieleń to nie jedyny sposób na wygraną w tej nierównej walce. Przecież temperaturę powietrza obniża również woda. Dlatego w upalne dni intuicyjnie ciągnie nas w jej stronę, nawet, jeżeli ma to być tylko fontanna. Obecność wody w mieście zwiększa wilgotność powietrza i pozytywnie wpływa na walkę z zanieczyszczeniami, tym samym ułatwiając oddychanie. Poza tym zieleń i woda to zgrany duet. Rośliny potrafią przecież genialnie czyścić wodę oraz zatrzymywać ją na dłużej, co wpływa świetnie zarówno na obniżenie temperatury jak i poskromienie ulewnych deszczy, odciążając tym samym kanalizację. 


Nie mamy wyjścia. Chcąc żyć lepiej musimy grać w zielone (i niebieskie).  

Do następnego razu,
Kinga 

PS. Jeśli chcecie wiedzieć, dlaczego mimo wszystko lepiej pozostać w mieście zamiast wynosić się na przedmieścia, zajrzyjcie TUTAJ.

You Might Also Like

0 komentarze