Ulice nie są dla rowerów, czyli rowerzysto miej się na baczności!

2/27/2019

Nie należy nigdy ignorować nienawiści do rowerzystów. Jeżdżą za szybko i straszą pieszych. Jeżdżą za wolno, niebezpiecznie blokując kierowców. Nie noszą kasków ani odblasków, stwarzając dla siebie zagrożenie. Wyglądają jak głupki w tych swoich kaskach i odblaskach, bardziej jak bandyci z Mad Maxa niż ludzie. Nie powinni jeździć po ulicach, to miejsce dla samochodów i dla nikogo innego. Nie powinno się budować wydzielonych pasów dla rowerzystów, bo jest ich tak mało, że nie ma sensu odbierać przestrzeni kierowcom. Z drugiej strony jest ich tak wielu, że rozjeżdżają pieszych, więc powinno się zakazać jazdy po chodnikach.


Zastanawiacie się pewnie skąd ten wstęp i o co chodzi. Choć jeśli czytaliście książkę Walka o ulice lub wsłuchujecie się w głosy miasta, to doskonale wiecie o co. Otóż drodzy Państwo idzie wiosna. A wraz z nią wrócą rowery miejskie oraz prywatne, które w tej chwili być może stoją gdzieś w kącie, pokryte warstewką kurzu. I teraz fundamentalne pytanie. Nie możecie się doczekać, czy wręcz przeciwnie - wystrzelilibyście tych wszystkich rowerzystów w kosmos razem z tymi ich ścieżkami rowerowymi? Dajcie znać (pod warunkiem, że jesteście w pierwszej grupie - drugiej się boję, szczególnie kiedy już jadę rowerem).   


Dlaczego się boję? 

Bo w Polsce mamy kult samochodu. Kiedy Zachód zorientował się, że siła jest w transporcie publicznym i rowerach właśnie, u nas w centrum wszechświata wciąż stoi samochód. Niczym Bóg. Choćby miał rzęzić, charczeć, czy ledwo dyszeć trzeba go mieć. Najlepiej dwa. Lub trzy. Bo to określa status społeczny. Ale najgorsze są dzieci tego auto-boga. Myślą, że bronią czegoś niezwykłego, zakładają fora internetowe, fanpejdże, żyłują się i narzekają na władze miasta. A tymczasem to wszystko już było! To wszystko jest wtórne. Te wszystkie wymówki, że [tu-wstaw-dowolne-miasto] nie jest Kopenhagą, czy Amsterdamem. Że centrum miasta auto-bóg stworzył dla samochodów, że 200 metrów to za daleko, żeby przejść piechotą. Tak moi drodzy! Ale później wielokrotnie udowodniono, że jednak bez samochodu też można. I to lepiej, bo wtedy znajduje się miejsce dla człowieka. I nie mówię tego jako osoba, która nie korzysta z samochodu. Mam prawo jazdy i używam samochodu. Jednak doceniam deptaki, ścieżki rowerowe i kontrapasy. Zdecydowanie większość codziennych dystansów pokonuję pieszo i myślę, że kiedy ktoś przez rowerzystów lub pieszych musi w mieście jeździć z nogą na hamulcu, to dzieje się bardzo dobrze. Bo uważa. I w ogóle nie przekonują mnie argumenty, że ktoś przez ścieżkę rowerową idącą pod domem nie może wyjechać z podwórka. Heloł! Nie wiem jak jest u was, ale przez Rybnik tylko raz w roku przejeżdża peleton Tour de Pologne i wtedy nie korzysta ze ścieżek biegnących pod czyimiś oknami. 


Ale żeby nie było, że ja sobie te problemy tak sama wymyślam, mam dla was kilka cytatów z internetowej kopalni żarcików o rowerzystach, czyli fanpejdżu, którego sama nazwa brzmi już jak niemały żart, czyli: Stop dyskryminacji kierowców samochodów w Rybniku (czyli jak dla mnie coś na kształt Złotych myśli domorosłych planistów - z Rybnika, bo to z mojego podwórka). Ostrzegam tylko, że to potrafi podnieść ciśnienie, więc polecam raczej rano, zamiast kawy, aniżeli wieczorem przed snem. Pisownię zostawię oryginalną. A co! 


Proszę bardzo:

  • pod optykiem postawiono stojak na kilka rowerów, zamiast miejsca na 1 samochod . Stojak mogl stanac na szerokim chodniku , gdzie nikomu by nie zawadzal;
Miejsca postojowe dla rowerów, które mogły zostać umieszczone na tym szerokim chodniku. Szerszym niż jezdnia oczywiście. Fot. Google Maps
  • A teraz drogie dzieci zobaczycie majstersztyk organizacji ruchu w wykonaniu obecnej władzy. Załóżmy, że ktoś mieszkający przy ul. Rzecznej 1 chce podwieźć babcię z ciężką torbą na przystanek koło sądu. Dotychczas przejeżdżał 200 metrów. A dziś? Tak, dzieci, dobrze widzicie. 1,3 km. Ponad 6 razy tyle. Po drodze sobie postoi na stopie Wiejska/Hallera. Ale co tam. Słuszną linię ma nasza władza. (i moja ulubiona odpowiedź: Dramat faktycznie a może jeszcze do autobusu nie pozwolą wjechać samochodem 🤭 100 m można pomóc biednej babci się przejść z ta ciężka walizka na kółkach 🙂);
  • Autor filmu (pozdrawiamy!) przekazuje, że od czasu wyznaczenia tych idiotycznych kontrapasów ZAWSZE ma na Chrobrego nogę na hamulcu. Okazuje się, że jest to zachowanie nad wyraz zasadne;
  • Klub Cyklodebili;
  • (...) Nawet dziś koło starego zusu jechał rowerem po pasie dla aut a metr obok wymalowana ścieżka. Weź potem takiego nie rozjedź;
  • Rybnik to nie Amsterdam , ale oni sie dopiero zorientuja jak kilka firm ktore moglyby zainwestowac w Rybniku powie dziekujemy brak dojazdu , firmy beda gdzie indziej .
  • Ścieżki rowerowe są głupie. Dlaczego? No nikt nie jeździ po mieście. 
Myślę, że na tym poprzestaniemy. Wszystkim nabuzowanym i rozdrażnionym kierowcom, wraz z nadejściem wiosny polecam przesiąść się na rower. Słońce i endorfiny mogą sprawić, że będziecie bardziej zadowoleni z życia. A przy okazji przestaniecie hejtować drogi rowerowe i korzystających z nich rowerzystów ;) Warto też stale pamiętać o tym, że miasto ma służyć ludziom, nie samochodom ;) Szanujmy się, rozglądajmy i korzystajmy z dobrych przykładów. Na do widzenia polecam i linkuję książkę Walka o ulice, która zainspirowała mnie do napisania tego tekstu. 


Do następnego razu, 

Kinga

fot. 1: Abi Schreider, Unsplash, fot. 2: Anastasia Dulgier, Unsplash

You Might Also Like

0 komentarze