Przestań odkładać na później i leć do kina lub na wystawę, czyli przerwa na kawę | luty

3/14/2018

W środku miesiąca, naładowane słoneczną energią, przygotowałyśmy dla was lutową Kawkę. Będzie oscarowo, muzycznie i motywująco. No i jak zwykle podpowiemy gdzie dzieje się coś ciekawego. Zaczynamy :)   


Nie dziwi nas wcale, że tak wielu blogerów zaczęło swoje marcowe posty od zdania "jak ten luty szybko minął!". Dla nas tak szybko, że z podsumowaniem lutego wpadamy w połowie marca ;) Pewnie swoje zrobiła też szalejąca dookoła grypa, ale... jak tylko zaświeciło wiosenne słoneczko wszystko stało się piękne. I oby tak już pozostało. A teraz bez przedłużania, chodźcie czytać :)

Do obejrzenia 

Trzy billboardy za Ebbing, Missouri, reż. Martin McDonagh



K: Ten film zdecydowanie warto obejrzeć. I to nie tylko dlatego, żeby odhaczyć kolejną produkcję oscarową z listy (jeśli w ogóle Wam na tym zależy). Po prostu szkoda byłoby przegapić tak świetny obraz, z doskonale wykreowanymi postaciami. Trzy billboardy za Ebbing to mieszanka dramatu i komedii, w której aż roi się od świetnych dialogów, zwrotów akcji i nieoczywistych bohaterów, których nie da się tak po prostu lubić lub nie lubić. Znacie to uczucie, kiedy sądzicie, że wszystko już sobie poukładaliście w głowie i nagle… staje się coś nieprzewidywalnego? Tutaj na pewno doświadczycie czegoś podobnego. I to nie raz. Zobaczcie koniecznie. Podrzucam też fajny wywiad z reżyserem – Martinem McDonaghem i aktorem – Samem Rockwellem, który zdobył Oscara za drugoplanową rolę męską. 

A: Mnie ten film jakoś nie zachwycił. Był ciekawy, to fakt i momentami zaskakiwał zwrotem akcji. Jednak, po wysłuchaniu opinii znajomych, chyba miałam wobec niego zbyt duże wymagania. Dramat z elementami komedii w depresyjno-melancholijnym klimacie. Niemniej, zgodzę się z Kingą, że Trzy billboardy za Ebbing to film, który warto obejrzeć, choćby dla gry aktorskiej Sama Rockwella i Frances McDormand. W końcu zdobyta prestiżowa nagroda mówi sama za siebie.

Kształt wody, reż. Guillermo del Toro



K: Kolejna oscarowa produkcja, którą zobaczyłam w lutym. Historia miłosna, baśniowa, ale nie w cukierkowym wydaniu. Muzyka płynie, akcja się toczy, a napięcie rośnie. Klimat lat 60-tych, kojarzonych z reklamami uśmiechniętych pań domu w rozkloszowanych sukienkach przenika się z klimatem zimnej wojny. Historie biblijne kontrastują z makabrą, a humor i musicalowe sceny przeplatają się ze scenami grozy. I choć ze strony głównej bohaterki nie pada ani jedno słowo, przyciąga uwagę widza jak magnes. Jeśli szukacie komedii romantycznej to nie będzie dobry wybór, ale jeśli szukacie tematów do dyskusji, idźcie do kina. Będzie o czym rozmawiać w drodze powrotnej.

Odkrycia

Minimalistyczna papeteria ślubna, która jest, że aż chciałoby się wziąć ślub jeszcze raz. 
Polecam rzucić okiem – nawet jeśli nic się nie kroi. 


A: MUSTASZ

Uwielbiam koszule, szczególnie te w ciekawe wzory. A MUSTASZ to polska marka produkująca eleganckich koszule w niebanalne wzory. 100% bawełny, grawerowane guziki, personalizowane hafty - dbałość o najmniejsze detale. Zresztą zobaczcie sami... i jak tu wybrać wzór? ;)

Wydarzenia

K: Małe tournée z okazji polskiego wydania książki „Wielkie małe plany”, z esejami, wywiadami, reportażami, polemikami i przemówieniami Jane Jacobs.
K: Spotkanie, które zainteresuje  wszystkich którzy interesują się urbanistyką lub/i Łodzią. Towarzyszy wystawie „Wokół wielkiej Łodzi”. Więcej informacji znajdziecie TUTAJ.  
K: Wielkimi krokami nadchodzi kolejna edycja rybnickiego festiwalu fotografii. Warto zajrzeć na stronę i dowiedzieć się więcej. Link TUTAJ
K: Love Prints otwarło stacjonarną pracownię, która ma stać się miejscem twórczych spotkań. Tym razem odbywają się tam warsztaty kaligrafii, ale warto być na bieżąco. Szczególnie jeśli mieszkacie w Warszawie.

Linki:

K: „Zalewski śpiewa Niemena” – i robi to genialnie! Jeśli jeszcze nie słyszeliście efektów tego projektu, koniecznie to nadróbcie. Zresztą nie tylko jego dobrze się słucha. Siostry Przybysz w chórkach brzmią znakomicie. Polecam :)


K: Portugal. The Man – Feel It Steel. Są takie piosenki, które kojarzą mi się z treningami, a czasem nawet z konkretnymi ćwiczeniami. Ostatnio jest to właśnie ten kawałek. Równie dobrze się przy nim odpoczywa ;)



A: Znacie TED Talks? Na pewno! Ostatnio oglądałam występ Tima Urbana o prokrastynacji. Teraz wszystko jasne, to nie nasza wina, że często odkładamy zadania na później. Zobaczcie koniecznie!


A: Volant po raz kolejny. Nie będzie to nic odkrywczego. Ot, żeby nie marnować czasu. Niby wszyscy o tym doskonale wiemy, a jednak wiele osób, zamiast w końcu zacząć coś robić, dalej rozmyśla, ile to czasu już minęło, aby na końcu stwierdzić „przecież już za późno". Błędne koło, "(..) czas i tak minie, zacznij robić cokolwiek, co sprawi, że po latach będziesz z siebie dumny". Gorąco polecam tekst: Nie będzie ważniejszego dnia niż dzisiaj.

Lutowe teksty



Do następnego razu. 

Kinga i Angelika

You Might Also Like

0 komentarze