Pierniczkowe miasto na przedświąteczny weekend | Toruń

1/07/2018

Od rodziny i znajomych wiele razy słyszałam, że Toruń to przepiękne miasto. I wiecie co? Moi bliscy mieli rację! Toruń jest przepiękny i ma sporo do zaoferowania. Ja, na przykład zjadłam, a nawet sama upiekłam słynne pierniczki, pospacerowałam po Starym Mieście, zrobiłam zdjęcie Kopernikowi i spróbowałam kuchni... kreolskiej. Ciekawi? Zapraszam po więcej szczegółów i migawki z tego pięknego miasta.


Aby nie odwlekać wycieczki do Torunia w nieskończoność, umieściłam to miasto na mojej liście miejsc do odwiedzenia w 2017 roku (polecam Wam zrobić taką listę na 2018 rok). Ten punkt udało mi się odhaczyć w grudniu. Okres przedświąteczny wydawał się najlepszym momentem, aby wybrać się do pierniczkowego miasta (przyprawy korzenne to przecież zapach zimy i Świąt właśnie). Temperatura co prawda nie sprzyjała długim spacerom, ale i tak udało się trochę pozwiedzać. Toruń, a dokładniej uliczki Starego Miasta przypominają mi trochę Tallin. Podobne, bajkowe uliczki z pięknie zdobionymi kamienicami. Nic dziwnego, że cały Zespół Staromiejski został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO. Zacznijmy od początku.

Bulwar Filadelfijski

Transport i nocleg

Jak zawsze, w przypadku podróży po Polsce, proponuję sprawdzić ofertę PolskiegoBusa i PKP, a jeśli zamierzacie jechać samochodem, to przy Dworcu Głównym znajduje się spory bezpłatny parking. W kwestii noclegu śledźcie oferty na bookingu i Airbnb. Ja nocowałam w niewielkim hotelu Czarna Róża, który znajduje się rzut beretem od głównych atrakcji miasta. Poza świetną lokalizacją i ciekawym wystrojem mają też bardzo smaczne śniadania.


Toruńskie pierniki i starówka 

Odwiedzając Toruń, trzeba spróbować słynnych pierników, a najlepiej samemu je upiec. Żywe Muzeum Piernika (które znajduje się drzwi obok hotelu Czarna Róża) zapewnia swoim gościom właśnie taką atrakcję. Najpierw poznajemy historię miasta i tradycyjnych wypieków w skrócie, a później pod okiem Mistrza Piernikarskiego i Wiedźmy Korzennej formujemy i pieczemy własne pierniczki. To muzeum jest dość popularne wśród szkolnych wycieczek, o czym przekonałam się w czasie wizyty. Na gości indywidualnych czeka jeszcze drugie piętro, gdzie można zobaczyć oryginalne niemieckie maszyny do wypieku piernika, czy zabytkowy piec, a także podejrzeć technikę (lub samemu spróbować) zdobienia pierniczków drobnymi koronkami z lukru. Bilety do kupienia na stronie lub w kasie na miejscu. Gorąco polecam wszystkim wizytę w tym muzeum. Można się naprawdę sporo dowiedzieć, przede wszystkim o składnikach tych toruńskich specjałów, a robienie pierników własnoręcznie to już czysta zabawa. 

Kolejnym punktem jest cały Zespół Staromiejski. Nie lubię zwiedzania na zasadzie odhaczania po kolei najważniejszych miejsc, wolę tak po prostu sobie pobłądzić. Tak było i tym razem. Pominęłam pewnie sporo tych "top of the top" zabytków, ale spacer wśród kolorowych i urokliwych kamienic przyozdobionych dodatkowo świątecznymi iluminacjami mi to wynagrodził. Na szczęście nie pominęłam pomnika Mikołaja Kopernika, który był trochę ukryty za ogromną choinką oraz Krzywej Wieży, o której krąży kilka legend. Miałam też nadzieję na spacer Bulwarem Filadelfijskim, podziwiając Wisłę. Ostatecznie był to raczej szybki marsz. Co robić, muszę wrócić do Torunia latem!




Smaczne miejsca i pamiątki

Miejsca na dobry obiad mam dwa. Pierwsze to Restauracja Luizjana, gdzie możecie spróbować smaków kuchni kreolskiej i poczuć się jak w Nowym Orleanie. Możecie liczyć na klimatyczny wystrój i bogate menu. Ja wybrałam danie, które brzmiało najdziwniej, czyli Jambalaya. Było pyszne i pięknie podane. I jeszcze te talerze (!), niestety nie mam zdjęcia. Musicie tam po prostu pójść i sami się przekonać! Drugie miejsce to Pierogarnia Stary Młyn. Tutaj spróbujemy już tradycyjnych smaków kuchni polskiej. Wybór także spory i każdy znajdzie coś dla siebie. 

Przejdźmy do pamiątek. Co warto przywieźć z Torunia? Otóż najlepiej przywieźć pierniczki (szok!), a tak mniej standardowo proponuję kupić piwo piernikowe w browarze Jan Olbracht.


To by było na tyle. Toruń mnie zachwycił i pisząc ten wpis, uświadomiłam sobie, jak wiele miejsc jest tam jeszcze do zobaczenia. Mam nadzieję, że uda mi się tam wrócić w jakimś cieplejszym okresie. Wtedy spróbuję tych najlepszych w mieście lodów Lenkiewicz, zobaczę budynek Centrum Kulturalno-Kongresowego Jordanki i pospaceruję spokojnie wzdłuż Wisły. A wy jakie miejsca polecacie w Toruniu?

Angelika

You Might Also Like

0 komentarze