Chesterfield — sofa dla dżentelmenów

1/29/2018

Sofa Chesterfield to ikona stylu angielskiego i klasyk klasyków znany na całym świecie. Pikowana kanapa pokryta prawdziwą skórą. Atrybut dżentelmenów. Oznaka luksusu. Mebel zdecydowanie ponadczasowy. Poznajcie jego historię. 



Kojarzycie te sceny z angielskich filmów, gdzie grupa dżentelmenów w garniturach pali cygara i sączy whisky? Dokładnie to widzę, kiedy słyszę o sofie Chesterfield. W końcu najczęściej można ją spotkać w klasycznych, brytyjskich salonach i tzw. klubach dżentelmenów. To jeden z symboli stylu angielskiego oraz niezaprzeczalna ikona designu. Skąd się właściwie wzięła?

1,2

Zagadka

Tyle można powiedzieć o powstaniu słynnej pikowanej sofy. Najbardziej prawdopodobna historia głosi, że pomysłodawcą był Philip Stanhope — hrabia Chesterfield (stąd nazwa), który w XVIII wieku zlecił jej wykonanie rzemieślnikowi. Miał to być mebel komfortowy, do wygodnego siedzenia w wyprostowanej pozie, dla prawdziwych dżentelmenów. I jeszcze jedno, materiał nie mógł się marszczyć.

1,2

Diabeł tkwi w szczegółach

Sofa Chesterfield ma zaokrąglone podłokietniki na tym samym poziomie co oparcie. Charakterystyczne pikowanie, duże guziki (minimum 250!) i ozdobne pineski tapicerskie to znaki rozpoznawcze słynnego mebla. Początkowo występowała tylko kolorze czarnym i brązowym, oczywiście tapicerowana tylko naturalną skórą. Obecnie sofę można znaleźć w pokryciu z aksamitu, bawełny, a nawet w wersji patchworkowej. Niezmienna pozostała rama mebla, która powstaje ze specjalnie wyselekcjonowanego drewna bukowego lub jaworu. Aktualnie prawa do wykorzystania praw autorskich do nazwy Chesterfield posiada Paul Fleming należący do czwartego pokolenia producentów mebli — Fleming & Howland. Ceny? Od ok. 2 000 euro.

1,2

1,2

Styl

W wersji klasycznej sofa sprawdzi się w stylu angielskim i kolonialnym lub jako ciekawy element vintage w stylu loftowym. W wersji nieco bardziej nowoczesnej pasuje do stylu glamour. Sofa zasłynęła nie tylko we wspomnianych już londyńskich klubach dżentelmenów, czy eleganckich gabinetach, ale też na niej zasiadali pacjenci Zygmunta Freuda. Bardziej lokalnie można Chesterfieldy podziwiać w programie Kuby Wojewódzkiego. 

1,2

Na sofie Chesterfield chętnie bym posiedziała z filiżanką angielskiej herbatki lub kawy, lub czymś bardziej odpowiednim, jednak mieć bym jej nie chciała. Wydaje się zbyt elegancka (jakoś tak dziwnie by było zrobić sobie na niej wieczór filmowy z pizzą i popcornem) i, mimo powszechnych zapewnień, nie wygląda na tak szczególnie wygodną (chociaż chętnie to sprawdzę, jeśli będę miała okazję). Niewątpliwie jest to jednak klasyk designu, który rozpoznają absolutnie wszyscy. A co wy o niej sądzicie?

Angelika

You Might Also Like

0 komentarze