72 godziny w Oslo — co mnie zaskoczyło w stolicy Norwegii

9/09/2017

Nowoczesne budynki Barcode, spacer po dachu opery, norweskie Notting Hill, luksusowe Aker Brygge, hipsterska Grünerløkka i krzyczący Sinnataggen. To tylko kilka miejsc, które trzeba zobaczyć w stolicy Norwegii! Jesteście ciekawi, jak zaplanować dłuższy weekend w Oslo? Zapraszam na wycieczkę i pyszne kanelbolle!



Kraje nordyckie już od bardzo dawna są na mojej liście miejsc, które muszę odwiedzić. Zupełnie się nie spodziewałam, że już w czerwcu zobaczę stolicę kolejnego z nich. Norwegia pozostawała w sferze marzeń, aż tu nagle BUM! Kupiłam bilety i poleciałam do Oslo w odwiedziny do znajomych! Nie wiedziałam, że to miasto może mnie tak zaskoczyć. Architektura zapierająca dech, cudowny skandynawski design, mnóstwo zieleni, muzyki i zapachu mojego ulubionego bzu. Chcecie wiedzieć, co dokładnie odkryłam? Zaraz wszystko przeczytacie!

Fontanna w Parku Vigelanda


Transport

Najtańsze bilety lotnicze znajdziecie na lotnisko Oslo Torp. Ja za bilety w obie strony z lotniska Warszawa Modlin zapłaciłam 78 zł. Polecam przejrzeć oferty na skyscanner i, jeśli nie zależy wam na konkretnym terminie, wybierzcie opcje "Najtańszy miesiąc".  Oslo Torp znajduje się jednak ok. 120 km od naszego punktu docelowego. Czym dotrzeć do celu? PKS Oslo! Brzmi jakoś swojsko? I słusznie, bo to polski przewoźnik. Na stronie PKS Oslo wybieramy nasz lot i kupujemy bądź rezerwujemy bilety (opcja płatności u kierowcy). Busy czekają przed halą przylotów, a jeśli chodzi o powrót, to dzień przed wylotem ok. godziny 19.00 otrzymacie SMS z potwierdzeniem godziny odjazdu. Proste! Ceny biletów w obie strony to 320 NOK (ok. 150 zł).  W kwestii noclegu tradycyjnie polecam booking.com i airbnb

Sztuka w Oslo

Miasto pełne niespodzianek

Po Oslo miałam najwspanialszych przewodników. Kinga, Wera i Karolina były już wtedy w Oslo od kilku tygodni i pokazały mi kilka ciekawych rzeczy, których sama musiałabym szukać. Zwiedzanie rozpoczęłyśmy od norweskiego kodu kreskowego, czyli nowoczesnych budynków korporacyjnych Barcode. Wyglądają niesamowicie! Kiedy idąc mostem Akrobaten (swoją drogą też robi wrażenie), zobaczyłam je po raz pierwszy, aż oczy mi się zaświeciły. Te elewacje! Ta różnorodność! Najbardziej spodobała mi się elewacja budynku będącego siedzibą Deloitte. Inspiracją był odłamek bryły lodu. Na dodatek, na dachach wszystkich biurowców znajdują się tarasy (!) jakby żywcem wyjęte z Simsów. Dalej swoje kroki skierowałyśmy ku głównej ulicy w Oslo — Karl Johans gate, która wśród sklepów, restauracji, skwerków i zapachu wszechobecnego bzu, prowadzi do Pałacu Królewskiego. Zaraz obok znajduje się kolejny piękny park. Kolejnym punktem było Aker Brygge, czyli tętniąca życiem, luksusowa dzielnica Oslo, tuż obok której znajduje się sztuczna wyspa Tjuvholmen z wieżą widokową The Sneak Peak. Szczerze? W jednym z tych apartamentowców bardzo chętnie bym zamieszkała. Aker Brygge to idealne miejsce na popołudniowy relaks. Przyznaję, przesiedziałyśmy na drewnianym pomoście sporo czasu, zachwycając się widokiem na zatokę Oslofjorden (może być coś lepszego?). 


Most Akrobaten i tarasy Barcode

Aker Brygge i Tjuvholmen 

Pałac Królewski


Dzień drugi, mimo że deszczowy, upłynął głównie na błądzeniu po uliczkach Oslo. Po nowoczesnej architekturze przyszła kolej na klimatyczne kamienice i budynki przypominające kadry z filmu Notting Hill. Taki spacer to prawdziwa przyjemność. Przy okazji odkrywałam kolejne maleńkie sklepiki z prawdziwymi ikonami designu (mój wymarzony fotel Butterfly stojący przy wejściu!). Po kilku kilometrach dotarłyśmy do słynnego Parku Vigelanda. To dość ciekawe miejsce. Znajduje się tam 212 rzeźb autorstwa Gustava Vigelanda, przedstawiających blisko 600 postaci. Najbardziej znana to Sinnataggen, czyli rzeźba nagiego chłopczyka krzyczącego i tupiącego nogą. W drodze powrotnej odhaczyłam punkt obowiązkowy Oslo, czyli spacer po dachu Opery. To nowoczesny gmach na styku morza z lądem. Wiecie, że powstał na skale?! Poza tym, że budynek sam w sobie jest wspaniały, to na dodatek jest świetnym punktem widokowym na nabrzeże i Barcode. 


Kamienice w Oslo



Park Vigelanda

Sinnataggen
 
Trzeci dzień to spacer wzdłuż rzeki Akerselva. I tu niespodzianka, bo akurat w ten dzień odbywał się Musikkfest Oslo. Co krok scena i inny koncert! Przy okazji odkryłam nową piosenkę: Greni - Can I Be The Song (na żywo brzmiała nieco lepiej). Wracając do spaceru, szlak wzdłuż rzeki krył więcej niespodzianek. Po pierwsze hipsterska dzielnica Grünerløkka. Pełna ludzi, występów, instalacji artystycznych, graffiti, małych kawiarenek i restauracji. To miasto jest tak bardzo różnorodne! A wiecie, co można znaleźć, idąc dalej wzdłuż rzeki? Wodospady, las, prawie dziką przyrodę w centrum miasta. To naprawdę niesamowite miasto! Wieczorem, a raczej nocą, wybrałyśmy się na Wzgórze Ekeberg. W czerwcu o północy w Norwegii jest jeszcze całkiem jasno, więc była to dobra okazja, żeby zobaczyć światła miasta. W drodze na wzgórze jest kilka punktów widokowych i...rzeźb. Dla mnie był to trochę spacer jak z horroru. Wszystkie te kamienne postaci pośród drzew wyglądały bardzo realistycznie. Na dodatek jedna z rzeźb przedstawiała przykryte prześcieradłem ciało. Jednak widok na panoramę miasta był tego wart!

Rzeka Akerselva


Grünerløkka

Widok z Ekeberg

Słodkie odkrycia

Po raz kolejny napiszę, że kulinarne poznawanie nowych miejsc to najlepsza forma zwiedzania. Niestety, Norwegia to dość drogi kraj, ale mam dwa słodkie odkrycia. Po pierwsze PARADIS Gelateria. Lodziarnia na Tjuvholmen. Wyobraźcie sobie słoneczny dzień i przepyszne lody zjadane na drewnianym pomoście z widokiem na zatokę. Idealnie! Który smak wybrać? Każdy! Podobno to najlepsza lodziarnia w Oslo. Nie byłabym sobą, gdybym nie odwiedziła chociaż jednej kawiarni. Padło na Wayne's Coffee na Aker Brygge z widokiem na zatokę (oczywiście!). Do kawy koniecznie zamówcie kanelbolle, czyli cynamonową bułeczkę. Swoją drogą ten cynamonowy przysmak jest popularny we wszystkich krajach nordyckich (pod innymi nazwami i nieco różnią się wyglądem). Mam też ciekawostkę. W dzielnicy Grønland na ulicy Smalgangen znajduje się sklep z tanimi (ceny jak w Polsce) owocami i warzywami. Wybór jest przeogromny!

PARADIS Gelateria i Wayne's Coffee

Oslo jest niesamowite! Nie wiem, który raz już to piszę. Zróżnicowane, zaskakujące, designerskie. Każdy znajdzie tam swoje miejsce. Bardzo chętnie jeszcze tam wrócę i odkryję kolejne jego zakątki. A kto z was był już w stolicy Norwegii? Chętnie się dowiem jakie miejsca wy polecacie.


Udanego weekendu, Angelika!


PS Jeśli zastanawiacie się co przywieźć z Oslo, proponuję figurkę Trolla. Te śmieszne stworki są symbolem Norwegii. 

You Might Also Like

0 komentarze