Z polskiego na nasze: miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego

11/16/2016

Od ostatniego wpisu z cyklu Z polskiego na nasze minęło już sporo czasu, dlatego sądzę, że już doskonale wiecie czym jest rewitalizacja i po co jest to studium. Czas więc otworzyć kolejne drzwi, za którymi czeka wiedza o planie miejscowym.



Tym, którzy na co dzień nie spotykają się z tematyką planowania przestrzennego, wiedza o miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego (to pełna nazwa planu miejscowego) może przydać się na przykład w momencie wyboru idealnej działki, na której stanie ich dom marzeń. Ale nie tylko wtedy. Ta wiedza może okazać się bardzo ważna nawet wtedy, kiedy chcemy postawić garaż lub zadbać o to, by w okolicy nie „wyrosło” coś niepożądanego. Dzisiaj pierwsza porcja wiedzy na ten temat.


Jak to się w końcu nazywa?
Na początek warto zapamiętać nazwę. Pełna, choć sporo krótsza od pełnej nazwy studium, jest naprawdę często przekręcana. Żeby jednak Wam nie namieszać, zostawię dla siebie wszystkie warianty, które usłyszałam dotychczas i zachęcę do zapamiętania dwóch poprawnych: MIEJSCOWY PLAN ZAGOSPODAROWANIA PRZESTRZENNEGO oraz PLAN MIEJSCOWY. Tylko te dwie używane są w ustawie, więc należy wierzyć, że są dobre. Powtórzcie trzy razy na głos i idziemy dalej ;)


Dlaczego wiedza o tym dokumencie jest taka ważna?
Przede wszystkim dlatego, że z kierunków zagospodarowania przestrzennego ukazujących szeroko zarysowany kształt przestrzeni, przechodzimy do szczegółowego planu rozmieszczenia w przestrzeni różnych funkcji. Co do jednej działki (albo nawet jej części) wiemy gdzie można budować domy jednorodzinne, gdzie wielorodzinne, a gdzie lokalizować usługi. Wiemy też gdzie jest to zabronione. Na dodatek nie jest to tylko jakąś tam wizją, a prawem. Nie ma więc mowy, że jeśli w planie coś jest zabronione, jakimś cudem Wam uda się to wybudować. No… przynajmniej nie legalnie. Oznacza to, że ilekroć będziecie chcieli uzyskać pozwolenie na budowę, Wasza inwestycja będzie musiała spełniać warunki planu i być z nim zgodna w stu procentach. Oczywiście jeśli został uchwalony dla danego terenu, bo trzeba pamiętać, że mimo iż jest on prawem miejscowym, jego sporządzenie wcale nie jest obowiązkowe.

Po co nam plan?
Plan miejscowy to kolejny krok do uporządkowanej i wysokowartościowej przestrzeni. Takiej, która ma być przyjazna dla użytkowników i dawać im komfort mieszkania oraz przebywania w mieście czy gminie. Ponadto ma na celu jak najracjonalniej rozdysponować przestrzeń, której przecież nie przybywa. Jest jeden warunek. Musi on być zrobiony dobrze. W takim razie, nie może to być jakiś tam kolorowy rysunek, w którym o wszystkim decyduje projektant. Musi to być starannie przemyślany dokument, dostosowany do potrzeb ludzi i specyfiki miejsca, dla którego powstaje. Wiadomo przecież, że inaczej należy podejść do rozwijającego się miasta, do którego wciąż przybywają ludzie, a inaczej do małej wioski. Co więcej, inaczej należy podchodzić do zabytkowego centrum miasta, a inaczej do obszarów położonych blisko rzeki, które dodatkowo są szczególnie zagrożone powodzią.


Z czego się składa i co w nim jest?
Każdy plan miejscowy składa się z rysunku (czyli takiej hmm... kolorowej mapy) i tekstu, które uzupełniają się nawzajem i precyzyjnie określają co możemy wybudować na danej działce. Właściwie jedno bez drugiego nie istnieje.

Na rysunku kolorami oznaczone są różne sposoby zagospodarowania. Dla przykładu, tereny mieszkaniowe oznaczone są kolorem brązowym, tereny usługowe kolorem czerwonym, a tereny zieleni miejskiej – zielonym. Oprócz tego każdy rodzaj zagospodarowania występujący w danym miejscu oznaczony jest specjalnym symbolem, składającym się z liter i cyfr, dzięki czemu później łatwiej odnajdziecie potrzebne informacje w tekście. Poza tym, na rysunku zobaczycie wiele linii i symboli. (Z punktu widzenia budowy domu, jedną z najważniejszych i najczęściej występujących linii jest nieprzekraczalna linia zabudowy, która pokazuje jak daleko od krawędzi działki należy odsunąć projektowany budynek. Ustalana jest ona głównie z powodu zachowania odpowiedniej odległości od drogi).
Tekst w uproszczeniu możemy podzielić na cztery części: część ogólną ze słowniczkiem pojęć, ustalenia dla całego obszaru planu, ustalenia szczegółowe, dla poszczególnych przeznaczeń wyznaczonych w planie oraz przepisy końcowe. Napisałam w uproszczeniu, bo po pierwsze nie chcę wchodzić w szczegóły, a po drugie nie ma jednego szablonu według którego tworzone są plany miejscowe (szkoda, byłoby czytelniej). Przeglądając kilka z nich, sami się zorientujecie.


Kto tworzy miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego i jak to się odbywa?
Żeby nie przedłużać niepotrzebnie, odeślę Was do tego samego punktu w tekście o studium. Jedyna różnica w procedurze polega na tym, że po wyłożeniu projektu planu do publicznego wglądu, na wniesienie uwag mamy co najmniej 14 dni, a nie tak jak w przypadku studium – 21.

Warto zapamiętać:
Plan miejscowy jest aktem prawa miejscowego, czyli tworzy prawo na terenie, który obejmuje.
Sporządzenie planu miejscowego nie jest obowiązkowe, więc może się zdarzyć, że miejsce w którym mieszkacie nie jest nim objęte.
Plan miejscowy powstaje w oparciu o studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Nie na odwrót!
Nieważne czy inwestorem jest gmina czy Kowalski, przepisy planu miejscowego dotyczą ich w takim samym stopniu. Nie ma żadnych ustępstw.


Warto zajrzeć:
Ja niektóre wątki będę jeszcze rozwijać, ale jeśli już teraz chcecie dowiedzieć się więcej, zajrzyjcie tutaj: KLIK. Darmowa publikacja pt. Plan miejscowy. O co tu chodzi, czyli najkrótszy przewodnik o planowaniu miejscowym, jak wpływa na twoje miasto, twoją własność, twoje sąsiedztwo co prawda została stworzona dla Warszawy, ale wyjaśni podstawowe zagadnienia i mechanizmy związane z planowaniem miejscowym każdemu, niezależnie od miejsca zamieszkania.

Mam nadzieję, że miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego to już nie taka czarna magia. Będę jeszcze rozwijać ten temat w przyszłości. Jeśli nie udało mi się czegoś wytłumaczyć, piszcie :)
Zajrzyjcie też do tekstu o studium i rewitalizacji ;)
Do następnego razu,
Kinga


 

You Might Also Like

0 komentarze