Czy warto się wybrać na alternatywne targi ślubne? Relacja z Silesia Wedding Day i Slow Wedding Day by K6

5/12/2016

Zazwyczaj targi ślubne nie kojarzą mi się dobrze. Zresztą dałam temu wyraz w poprzednim wpisie, dowiadując się przy okazji, że wpadam w ton sfrustrowanej panny młodej. Nie dobrze… czyżbym zaczynała przemianę w bridezillę? Czas zmienić strategię na „slow”. Zaczęłam od alternatywnych targów ślubnych.


Targi ślubne? Tylko alternatywne!
Tak się złożyło, że w miniony weekend w mojej okolicy odbyły się dwie ciekawe imprezy związane ze ślubem. To chyba pierwsze alternatywne targi na Śląsku, dlatego nie mogłam sobie odpuścić żadnych z nich. Całe szczęście, że nie odbywały się w jednym dniu, bo nie musiałam dwoić się i troić, aby znaleźć się w obu miejscach jednocześnie. Poza tym, mój pośpiech byłby niezgodny z ideą przynajmniej jednego z tych wydarzeń. Miało być „slow” i było „slow”. Bez pośpiechu, w przyjacielskiej atmosferze i w cudownej aranżacji. Aż sama nie wierzę, że to piszę, ale jednak potrafię być miła, a jeśli coś na to zasługuje, to nawet pochwalę ;) 

W sobotę wpadłam na Silesia Wedding Day do zabytkowego szybu Ignacy. Wiecie, że lubię industrializm, więc nie musiałam się długo zastanawiać czy iść, czy nie iść. Tym bardziej, że od pewnego czasu mieszkam w Rybniku i wykorzystuję okazje, żeby trochę lepiej poznać to miasto. Było kameralnie i sympatycznie. Niestety, hurtowo skasowałam wszystkie zdjęcia, poza dwoma, które zdążyłam wrzucić na nasz Instagram. No nic… zdarza się… Postaram się zatem stworzyć obraz słowny.

Pierwsze, na co zwróciłam uwagę, to bardzo miłe przywitanie, umieszczone na potykaczu przed wejściem. „Cześć, dobrze, że jesteś” – przeczytałam. „Też tak myślę” – pomyślałam wchodząc do środka ;) Druga rzecz – wielkie, świecące litery w industrialnym klimacie, które świetnie wyglądają na weselu… industrialnym i na sesjach zdjęciowych. W sam raz dla mnie! Są tutaj. Urzekły mnie też wspaniałe sesje zdjęciowe i portrety organizatorki tego całego zamieszania, Katarzyny Pyrchały oraz akwarelowe zaproszenia She Makes i ślicznie zaaranżowany słodki kącik BeMyWife. To i wiele innych rzeczy zobaczycie na zdjęciach z wydarzenia na profilu Silesia Wedding Day, który podlinkowałam Wam trochę wyżej, w podtytule.

Targi przyjemne, ale okazały się być wstępem do tego co jeszcze lepsze, czyli do…

 

Zacznę od tego, że to był istny raj, dla takiego łowcy pięknych rzeczy jak ja. Każde stoisko to był inny świat. Wszystko ustawione jak do sesji zdjęciowych. Mnóstwo kwiatów i mnóstwo pozytywnej energii. I tyle inspirujących aranżacji… Wciąż nie mogę się powstrzymać przed wrzucaniem ich na Instagram i będę to robić nadal, do momentu, aż zabraknie mi zdjęć lub… znowu coś przypadkiem wykasuję (oby nie!). 


To właśnie tutaj, w niedzielę, poznałam najlepszą florystkę na Śląsku (nie wiem czy są jakieś rankingi, ale mój wygrywa), która udowodniła mi, że potrafię zrobić wianek (te ze stokrotek w dzieciństwie jakoś mi nie wychodziły :D) i odkryłam wielkie pokłady cierpliwości mojego narzeczonego (musiał czekać chyba godzinę, aż uda mi się coś stworzyć). Poza tym zobaczyłam na żywo piękne koszulki i piżamy Lunaby, zamieniając przy okazji kilka słów z Asią z bloga Style Digger. Zasmucił mnie tylko fakt, że moje ulubione modele w sklepie internetowym są już niedostępne. 


Nareszcie zobaczyłam z bliska piękne zaproszenia i inne papierowe cuda Love Prints Studio i dowiedziałam się, że Bielinek (cudowna papeteria, dodatkowo personalizowana!) jest z Katowic. I, że genialne naked cakes powstają w Bielsku Białej! I jeszcze te cudowne ozdoby do włosów od JP Brides! Nie dam rady wymienić tu wszystkich rzeczy, które zrobiły na mnie wrażenie, ale tak jak poprzednio, podlinkowałam fanpejdż, na którym znajdziecie obszerne relacje zdjęciowe. Zobaczcie koniecznie, bo jest co! A jeśli będzie kolejna edycja, idźcie i zobaczcie to na żywo. 


Nawet nie wiecie jak się cieszę, że się nie rozczarowałam i zobaczyłam swoje światełko w tunelu. Widzę, że branża ślubna wygląda coraz lepiej, bo są osoby, które o to dbają, a co najważniejsze, robią to z pasji, a nie wyłącznie z chęci zysku. Cudowne jest to, że są ludzie, którzy stale się rozwijają i tworzą świetne rzeczy, wprowadzając do Polski nową jakość i niesamowitą świeżość. To staje się zaraźliwe! I wspaniale! Mam nadzieję, że masowo zaczniemy otaczać się rzeczami o dobrym dizajnie i że targi alternatywne w końcu staną się mainstreamem.

Kinga  

You Might Also Like

0 komentarze