Walentynki – miłość kontra produkt

2/11/2016

Walentynki tuż tuż więc zewsząd jesteśmy zasypywani promocjami i zestawami prezentów, które na pewno sprawią, że ten dzień będzie wyjątkowy i niezapomniany. Czy na pewno? Często zapominamy, że to nie rzeczy, a druga osoba powinna grać tutaj pierwsze skrzypce i stajemy się trybikiem w tej całej komercyjnej machinie.


Może tego typu tematy nie są zbyt częstym elementem naszego bloga, ale w związku z tym, że pojawiło się co nieco o weselach i obiecywałyśmy pisać o samorozwoju, takie przemyślenia wydają się jak najbardziej na miejscu. W końcu miłość to relacja z drugim człowiekiem, a co może inspirować nas równie mocno co inni ludzie?

Od kilku dni na portalach społecznościowych pojawiają się setki zestawień najlepszych prezentów na walentynki we wszystkich możliwych kategoriach, na maila dostałam już mnóstwo walentynkowych promocji skierowanych SPECJALNIE DLA MNIE i chyba w żadnym innym okresie firmy sprzedające bieliznę nie odnotowują takich zysków jak właśnie teraz. Ale skąd to przekonanie, że tylko ten jeden raz w roku należy rozpieszczać swojego partnera i wyglądać sexy?

Nie zrozumcie mnie źle. Nie jestem wielką przeciwniczką walentynek, choć przez długi czas byłam. Sądzę tylko, że w miłości ani podejście przedmiotowe ani podejście zadaniowe nie sprawdzają się. Może więc zamiast iść na łatwiznę i kupować losowo wybrany przedmiot ozdobiony serduszkiem lub kolejną czerwoną, pluszową poduszkę, wykorzystajmy ten czas, aby pomyśleć o bliskich i sobie samym. Zróbmy to, co sprawia nam przyjemność: upieczmy coś dobrego, idźmy na spacer. Zróbmy też przyjemność osobom, które kochamy. Może jakieś ciekawe DIY? Kartki z indywidualnie dobranymi cytatami? Ciasteczka? A może jeszcze coś innego, co wymaga odrobinę więcej zachodu? Może wystarczy tylko wyłączyć telefon? W dzisiejszych czasach czas jest dużo cenniejszym prezentem niż cokolwiek innego. Nie zamykajmy też relacji z drugim człowiekiem tylko w tym jednym dniu. W końcu, choć to wydaje się dość banalne i oklepane, miłość (także do siebie) należy pielęgnować.

Pamiętajmy więc o swoich bliskich na co dzień, okazując im miłość w drobnych rzeczach i poświęcając im czas. Zwolnijmy na chwilę i zróbmy coś dla siebie. Coś na co dotąd nie było czasu. W walentynki nie bądźmy wyłącznie konsumentami. Bądźmy sobą. Bądźmy mądrzy.


Pozdrawiam przedwalentynkowo,
Kinga

PS znacie hiszpańską ilustratorkę Sarę Herranz, która współpracowała m.in. z Oysho, Reebokiem czy marką kosmetyczną Astor? Jedną z jej grafik umieściłam dla rozbudzenia Waszej ciekawości w poście. Resztę jej humorystycznych walentynkowych ilustracji znajdziecie na stronie hiszpańskiego Vogue’a. A jeśli macie ochotę na jeszcze więcej, zaglądajcie tutaj. Polecam.

Źródło:
Sara Herranz

You Might Also Like

0 komentarze